posted by black on Cze 7

O sztuce maskowania albo o tym, jak stać się niewidocznym dla przeciwnika mówiło się nie raz. Temu tematowi poświęcono prace naukowe, książki, podręczniki i liczne artykuły różnych wydawnictw.

Analizy doświadczeń zdobytych w ostatnich bojowych konfliktach na świecie dowodzą, że oprócz ogólnie przyjętych środków indywidualnego maskowania w jednostkach specjalnych szeroko są wykorzystywane aerozolowe puszki do malowania strzeleckiej broni, przyrządów obserwacji, elementów ekwipunku i ekwipunku. Wobec masowego malowania broni w siłach specjalnych USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Kanady i innych krajów datowane na początek operacji w Afganistanie w 2001 roku (Po rozpoczęciu operacji w Afganistanie w 2001 roku widok zamaskowanej broni w rękach żołnierzy siłach specjalnych USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Kanady i innych krajów stał się powszechny).

Do tego czasu malowanie stosowali tylko snajperzy i oddzielne grupy wywiadu.

Wiadomo, że oko człowieka dobrze rozpoznaje przedmioty, zewnętrzne i wewnętrzne kontury, które są mu znajome. Mózg potrafi zidentyfikować nawet częściowo widoczny przedmiot. Powstaje pytanie, „jak, nie naruszywszy funkcjonalności broni zniekształcić jej kontury tak, by przestały być rozpoznawalne dla człowieka?„.
Okazało się, że najprostszym sposobem staje się malowanie. Doświadczenie stosowania w wojskowych jednostkach specjalnych kamuflażowych farb na broni dowiodło ich wysoką wydajność. Najczęściej farbę nanosi się bezpośrednio na miejsca z uwzględnieniem jej właściwości, a po operacji specjalnej, w przypadku potrzeby, zmywa się mydlanym roztworem albo rozpuszczalnikiem.
Tym tematem zainteresowałem się trzy lata temu próbując zaadoptować ten proces pod działania w Rosji. Po krótkim czasie posypały się pytania od snajperów jednostek specjalnych Niemiec, Szwajcarii i USA: „Władimir, a jak wy to robicie?”
Na tą chwilę najbardziej rozpowszechnionymi wariantami maskowania strzeleckiego uzbrojenia to:
1) tekstylny pokrowiec albo owijanie nieruchomych części broni tkaniną camo, bandażem, specjalną elastyczną odporną na temperaturę kamuflażową taśmą wielokrotnego użytku;
2) dekoracja nieruchomych części broni różnymi typami taśmy lub wstążkami;
3) malowanie emaliami akrylowymi albo nitro.
Taśmy praktycznie wszystkich wzorów maskowania można bez problemu nabyć w specjalizowanych sklepach. Ich rozmiar to średnio 5 x 350 cm. Elastyczna taśma posiada właściwości klejące i nie pozostawia śladów kleju na broni.
Z kupowaniem farby sprawa przedstawia się o wiele bardziej skomplikowanie. Samochodowe, matowe emalie nitro, jeśli istnieją w wymaganej barwnej gamie istniejącej w przyrodzie, być może trzeba będzie sprowadzać na zmówienie. Ostatecznie można wykorzystać z powodzeniem stosunkowo niedrogą metodę: farby modelarskie.
Takie farby są wypuszczane przez różne rodzime i zachodnie firmy i dzielą się na różne typy:  błyszczące, matowe, metaliczne i przezroczyste. Można je kupić w sklepach z zabawkami albo modelarskich. Metody malowania są zaś różne, zaczynając od pędzla, kończąc aerografie. W sprzedaży napotykane są i aerozolowe puszki z matową farbą Revell . Można je wykorzystać jak gotowe kamuflażowe farby, jak i uzyskiwać odcienie podczas ich mieszania.
Ja preferuję matowe nitro Revell i Humbrol z późniejszym dodaniem rozpuszczalnika i rozpyleniem przez aerograf. Do podawania powietrza dla aerografu może służyć agregat od starej lodówki.

Proces przygotowywania broni do malowania wymaga starannego odtłuszczenia powierzchni rozpuszczalnikiem, benzyną ekstrakcyjną, bezacetonowym zmywaczem do paznokci, spirytusem czy denaturatem – ten ostatni chyba najlepszy do broni ASG, która w większości przypadków jest jednak z ABS a nie z metalu.
Kolejnym etapem staje się zalepianie malarską taśmą przyrządów celowniczych i miejsc gdzie farba nie jest pożądana.
Kreski można nanieść na samochodowy grunt (podkład), bezpośrednio na metal lub na aplikację z plastra opatrunkowego.
Wszystkie trzy metody są przeze mnie wypróbowywane, ale najczęściej wykorzystuje nanoszenie farby bezpośrednio na metal. Jak się okazało, farba doskonale znosi każde temperatury, zatrzymuje wodę i zapobiega pojawieniu się korozji. Nawet w przypadku umieszczenia cienkiej warstwy farba nie łuszczy się, a wyciera się tylko w miejscach częstszego kontaktu z czymś innym. Zminimalizować ten efekt pomoże matowy lakier, najlepszy jest samochodowy.
Radzę robić przerwy między warstwami (nakładaniem kolejnych warstw) farby, żeby zdążyła wyschnąć. Dużym plusem jest też i to, że przy pomocy rozpuszczalnika albo cieczy rozpuszczającej lakier, jesteśmy w stanie w około 15 – 20 minut zmyć farbę z broni nie pozostawiając na niej śladu.
Zbędnych spekulacji w wyborze ubarwień i typów kamuflażu być nie może. Wzór kamuflujący nanosi się w zależności od miejsca i charakteru wykonywanych zadań. Bardziej drobiazgowy rysunek, składający się z drobnych plam, lepiej działa na niewielkich odległościach, duże plamy nieźle załamują sylwetkę broni na większe odległości. Prostszym wariantem umieszczenia kamuflażowego rysunku, nie wymagającym obecności wszechstronnego talentu, jest wykorzystanie różnych podręcznych środków. Na broń nanosi się 2 – 3 różnych tonowo kolorów, po czym do już gotowych plam przykłada się liście paproci albo innej roślinności, i wtórnie umieszcza się farby metodą kontrastu (po ciemnym jasny, po jasnym ciemny). Z powodzeniem można wykorzystać zwykłą kartoflaną albo rybacką sieć tworząc efekt łuski gada.
Dobrym przykładem do malowania granic między plamami pomogą proste szablony, wycięte ze zwykłego papieru.
Jednym słowem proces twórczy jest ciekawy i jak się okazało, całkiem nietrudny. Co do praktyczności, mogę powiedzieć, że farba będzie się trzymać nie jeden rok.
Nie trzeba udowadniać konieczności maskowania broni, to nie kwestia mody, lansu, lecz przetrwania na polu walki.

 

Żródło: http://krashevsky-sf.com/publication/painting/index.html
 

Tłumaczenie: Lilith, Black Water, Okruch

Comments are closed.